Słoneczne, niedzielne południe. Spakowany mały plecak, ręcznik kąpielowy, plażowe butki i coś kalorycznego do ...
Wsród moich ulubionych ostatnio blogów natrafiłem na ciekawy wpis. Firma MIDEA promuje szczytną akcję stworzenia wizerunku graficznego dl...
Mam 32 lata, mieszkam w Trzciance w woj. wielkopolskim. Choruję na nieuleczalną chorobę genetyczną, MUKOWISCYDOZĘ. Obecnie nie istnieje lek przeciw tej chorobie, jednak skutecznie leczone objawy pozwalają zwolnić jej postęp. W Polsce nie wielu spośród chorych dożywa 30 roku życia... Mnie się udało...
Codzienne leczenie... Insulina, porcja leków rano i wieczorem, a do każdego posiłku enzymy trzustkowe. Długie, coraz bardziej męczące inhalacje i fizjoterapia to konieczność. Niestety zniszczone przez chorobę płuca wymagają również podawania tlenu w nocy... To wszystko sprawia, że leczenie jest kosztowne i samemu coraz trudniej sprostać wydatkom.
Mukowiscydoza to życie z wyrokiem, wymaga na pewno wielkiej samodyscypliny, z tym trzeba się jakoś pogodzić. Sam mimo lat, czasem jeszcze próbuje z nią walczyć. Zdarzają się gorsze dni, załamanie, wszystko w szarych barwach, ale na szczęście... ŻYCIE toczy się dalej...